08

Friday, December

Salon Fryzjerski

Oliwka Johnson
 /  / Oliwka Johnson
Oliwka Johnson

Oliwka Johnson

Czartoryski nie chciał zaangażować się bardziej, niż musiał. A musiał być dyspozycyjny, niestety większość sobót przypadających w miesiącu. Większość, czyli cztery. Jeśli było ich pięć, sobota była wolna. Oliwka Johnson czekała w magazynie dzień i noc. Czkała na niego, najlepszego handlowca w firmie. To dzięki jego sprytowi towar schodził z półek jak świeże bułeczki. Mówiło się, że Czartoryski może sprzedać lodówkę Eskimosom. I w rzeczywistości tak było. Oliwki Johnson trafiały dzięki niemu tak zawiłymi ścieżkami, że tylko diabeł mógł się w tym połapać. Nie było dnia bez wysyłki towaru w jakieś odległe i zdawałoby się niezwiązane z handlem kosmetykami miejscem. Czartoryski miał jednak asa w rękawie. As był wytarty i wyświechtany od częstego używania. Oliwką Johnson Czartoryski szafował dzięki wymianie towarowej między kontrahentami. Mistrz barteru, można o nim powiedzieć bez przesady.

Cicho sza, o tym wiemy tylko my i Czartoryski. Nie byłby zadowolony, że gadamy o jego tajemnicach. I w ogóle, że o nim mówimy.

About the author:

Related posts